RedakcjaPDF.pl
Poniedziałek, 6 września 2010 roku
 
Redakcja PDF » Kultura » film » O mediach, sławie i pieniądzach

O mediach, sławie i pieniądzach


Słowa kluczowe : Planete Doc Review, Wideokracja, Berlusconi,
Autor: Patryk Juchniewicz

W Polsce co jakiś czas mówi się o upolitycznieniu mediów, zwłaszcza publicznych. Dla partii politycznych pozytywne opinie wypowiadane w telewizji są wciąż jednym z najskuteczniejszych sposobów na pozyskanie wyborców. Czymże jednak są nasze spory o TVP wobec sytuacji we Włoszech, gdzie media kontroluje jeden człowiek, w dodatku szef rządu?

Wideokracja

Masterclass Herzoga

Masterclass Herzoga

Na szczególną uwagę zasługują festiwalowe wydarzenia dla profesjonalistów ze świata filmu. Przyjazd Wernera Herzoga ma szansę stać się branżowym wydarzeniem roku. Jego mistrzowski wykład (masterclass) prowadzony przez Michała Chacińskiego i Pamelę Cohn odbędzie się w sobotę 8 maja w warszawskiej Kinotece. Czytaj dalej

Masterclass Herzoga
Zakulisowy wieczór
Nic do stracenia
U Was to jest Ameryka

"Wideokracja" była najchętniej oglądanym filmem tegorocznego "Planete Doc Review" - w związku z ogromnym zainteresowaniem organizatorzy zwiększyli liczbę projekcji. Wygląda na to, że temat mediów jako realnej czwartej władzy, przykuł uwagę widzów, którzy chcieli dowiedzieć się, jak to jest możliwe, że jeden człowiek był w stanie stworzyć potężny koncern medialny i największą partię polityczną we Włoszech. Filmowe śledztwo przeprowadza Erik Gandini - Włoch od wielu lat mieszkający w Szwecji.

W 1976 roku w niewielkiej lokalnej stacji telewizyjnej Silvio Berlusconiego pokazano teleturniej, w którym po każdej poprawnie udzielonej odpowiedzi, obecna w studiu kobieta zdejmowała kolejną część swojej garderoby. Jako że program nadawany był późnym wieczorem, podobno większość oglądających mężczyzn nazajutrz spóźniła się do pracy. Taka - według autora filmu - była geneza telewizji rozrywkowej, nastawionej na zabawę, podglądanie i roznegliżowane panie. Kadry z początków telewizji przyszłego premiera konfrontowane są z obrazami współczesnymi - fragmentami programów, wypowiedziami Lele Mory, łowcy medialnych talentów, Fabrizia Corony, szefa zespołu paparazzich oraz przede wszystkim fanów, którzy chcą dostać się do telewizji za wszelką cenę (ot chociażby tokarz Ricky, który twierdzi, że ma predyspozycje do bycia gwiazdą - tańczy i śpiewa niczym Ricky Martin, a jednocześnie bije się jak Jean-Claude Van Damme).

Gandini nie opowiada historii życia Berlusconiego - poza kilkoma anegdotami raczej nie poznamy jego biografii. Reżyser koncentruje się na udowodnieniu, że telewizja włoska przejęła kontrolę nad społeczeństwem - informuje, uczy i zabawia. Informuje o tym, jakie nowe projekty ma rząd; uczy, że zdobyć pieniądze można albo wychodząc za piłkarza, albo zdobywając sławę w telewizji; zabawia - poprzez kolejne coraz bardziej idiotyczne show. W efekcie marzeniem młodych Włoszek jest zostanie "veliną", czyli dziewczyną, która ma się ładnie uśmiechać do kamery w skąpym stroju. Oczywiście twórca zauważa, że są jeszcze "ostatni sprawiedliwi", którzy nie poddali się propagandzie premiera. Jednym z nich jest Fabrizio Corona, który robi kompromitujące zdjęcia celebrytom i szantażuje ich, grożąc publikacją. Sam siebie określa jako współczesnego Robin Hooda, który "zabiera bogatym, daje sobie". Gdy jednak trafi do więzienia, wykorzysta tę sytuację, by zaistnieć przed kamerami i stać się jedną z podziwianych (a wcześniej potępianych przez niego) gwiazd.

Wizja wpatrzonego w szklany ekran włoskiego społeczeństwa, którą serwuje Gandini, wypada bardzo przekonująco. Autor głosi, że aż 80 procent Włochów czerpie wiedzę o świecie wyłącznie z telewizji. Możliwe, ale mimo wszystko "Wideokracja" pozostawia niedosyt. Film został zrealizowany w konwencji zbliżonej nieco do kina Michaela Moore'a - wprawdzie autor nie wysuwa się tu na pierwszy plan, ale teza jest nachalnie wyeksponowana. Obraz, który opowiada o propagandzie i sile mediów, sam staje się nośnikiem wyraźnego przekazu. Oczywiście ciężko jest zachować obiektywizm, realizując film dokumentalny o wpływie telewizji na społeczeństwo, niemniej zarzuty jakie autor stawia Berlusconiemu, można by postawić równie dobrze Gandiniemu. Jeżeli ten pierwszy kreuje gusta i opinie odbiorców, to drugi chce zrobić to samo - choć na mniejszą skalę. Film o premierze Włoch zrealizowany z innego punktu widzenia, mógłby te same przykłady wykorzystać jako dowód  jego niezwykłej osobowości i umiejętności budowania medialnego i politycznego imperium. Bo spoglądając na zdjęcie uśmiechniętego szefa włoskiego rządu z plakatu "Wideokracji", przekonuję się, że skuteczności mógłby pozazdrościć mu niejeden polityk.