Praca z przypadku, ale taka którą lubi
Słowa kluczowe : Compress, public relations, PR w sporcie, Przemysław Giska,
Autor: rozmawiał Łukasz Pac
Spotkaliśmy się w kawiarni pod uczelnią. Cichy, spokojny, niepozorny gość to bohater mojego wywiadu. Przemysław Giska pracujący w agencji public relations ComPress, znalazł się tam przypadkiem. W ubiegłe wakacje po prostu szukał pracy, a że była taka oferta, a on to człowiek, który potrafi z dobrej strony się pokazać, to już tak wyszło, że zaraz po wakacyjnych praktykach zaproponowano mu kontynuowanie pracy w agencji.

„To było moje pierwsze doświadczenie z PR, ale od razu poczułem, że jest to coś, co może być moim fachem do końca życia”- wspomina z nieukrywanym entuzjazmem. Z drugiej strony przyznaje, że w jego fachu ciężko jest mówić o fascynacji- często to długie, bardzo długie godziny spędzone w pracy, które nie dają wymiernego efektu. Rozmowa idzie nam gładko, raczej bez przeszkód i niedomówień- w końcu Przemek też jest studentem. Można go przedstawić jako doskonały przykład, jak w obecnych czasach zmieniło się nastawienie młodych ludzi, zwłaszcza tych studiujących, do pracy. Przemysław Giska wie, że teraz nie ma czasu do stracenia i im wcześniej zacznie pracę nie dorabiając jako roznosiciel ulotek na dworcach, a prawdziwą, dającą doświadczenie zawodowe i dające określony status, tym lepiej dla niego. W przeciwnym razie Twoje miejsce zajmuje ktoś inny. Uważa, że to realia dzisiejszego świata zmuszają nas do tego, by więcej czasu poświęcać na obowiązki. Jednak i w tym przypadku nie narzeka- „Paradoksalnie uważam, że lepiej jest mieć mniej wolnego czasu, niż za dużo- wtedy bardzo ciężko jest się zorganizować i podejmować jakiekolwiek działania”
Przemysław to młody człowiek, który jest ciekawy świata i mechanizmów wpływających na jego rozwój i dalszą drogę. Media według niego są wielkim motorem napędzającym świat. Interesuje się przede wszystkim potencjałem mediów w kwestiach biznesowych. To bardzo zjawiskowe wykorzystywanie komunikatywności mediów. Mimo wszystko dla niego, to dopiero początek tej zależności. Uważa, że ludzie jeszcze nie dość umieją korzystać z PR, a prawdziwą wartość tej dziedziny poznamy dopiero wkrótce. Jestem pełen podziwu, chociaż też lekko w szoku, gdy słucham, jak taki młody człowiek, ciekawie i z takim zapałem opowiada o przyszłości i świetlanej karierze Public Relations. „Media to bardzo potężne narzędzia, a wykorzystywanie ich drogą dobrego media relations, przynosi korzyści i dla biznesu, dla którego to świetna alternatywa reklamy, jak i dla dziennikarzy, dla których zapewniamy lepszy i bardziej rzetelny dostęp do informacji”
W swojej agencji ComPress Przemysław Giska obecnie pracuje w dziale FMCG, zajmującym się dobrami szybko zbywalnymi się, przede wszystkim w dziale sportowym. Sport był zawsze jego ulubionym zajęciem i czymś, bez czego życie nie smakowałoby tak pięknie i z wyrazem jak teraz. Dla niego wykorzystywanie PR-u dla celów sportowych to szczególny cel i niejako jego osobista misja. Sam zawsze jeszcze za lat wczesnej młodości marzył o byciu wielkim piłkarzem, więc teraz chce wykorzystać swoją pracę także do pomocy i wspierania przyszłych i obecnych gwiazd polskiego sportu. Jak również przyznaje, wiele naprawdę dużych i poważanych firm i korporacji chce być mecenasami sportu. Chcą firmować swoim logiem nie tylko drużyny piłkarskie, siatkarskie, czy koszykarskie, ale także pojedynczych sportowców, którzy bardzo często potrzebują sporego finansowego wsparcia by pokazać, że naprawdę są dobrzy w dziedzinie sportu jaką uprawiają. „W Polsce nie trwa to jeszcze zbyt długo, ale zachodni świat biznesu już dawno zrozumiał, że w z pozoru niewinnym sporcie, drzemie ogromny potencjał, mogący generować olbrzymie zyski. Jest to też często oczko w głowie prezesów firm, powód do dumy dla sponsorów i powód do lekkiej zawiści dla ich konkurentów”. Rozmowa jeszcze bardziej się ożywia, gdyż również jestem fanatykiem wszelkiego sportu i obaj mamy wiele do powiedzenia w tej kwestii. Przemek sprawia wrażenie bardzo wierzącego w to, co mówi. Widać błysk w jego oczach, który zdradza jego podniecenie tym tematem, a także robi na nim niezłe wrażenie moja znajomość sportu, nie tylko od podszewki. „Znasz się”- mówi z uznaniem. Zadowolony z pochwały myślę w głębi serca- może to będzie i moja przyszłość.
Rozmawiamy dalej. W ciągu rozmowy zapomniałem, że jest do tego studentem politologii na studiach dziennych. Wtedy przypomniał mi się początek rozmowy i to, co powiedział o jego wymaganiach odnośnie wolnego czasu. Mówi, że nie ma czasu na „studenckie” życie, chociaż wspomina je z rozżaleniem. Mimo wszystko, rozumie, że dzisiejsze czasy skracają młodość i nie można teraz tak, jak za czasów jego rodziców w czasach studiów spędzać życia tylko na imprezach i wspólnych posiedzeniach. „Teraz to ty musisz dbać o siebie, praca sama nie przyjdzie, a konkurencja jest coraz większa”- twierdzi. „Ale ta konkurencja powoduje też to, że ci najlepsi mają naprawdę szanse zaistnieć”. Nie chce nad tym dłużej rozwodzić i mówi, że po prostu trzeba się dostosować do wciąż zmieniającego się świata. Jest realistą, chociaż ma szczytne idee, które chce realizować w swojej pracy. Sport jest dla niego bardzo ważny, o czym świadczy fakt, że w wolnym czasie między pracą a studiami jego głównym zajęciem jest śledzenie rozgrywek sportowych. On także stara się robić w pracy, wszystko, co możliwe, by poprawić wizerunek i jakość polskiego sportu, jednocześnie dbając o dobro klienta biznesowego.
Mówi, że w pracy nie czuje się jednak tej pogoni za klientem, a atmosfera między agencjami są bardzo przyjacielskie. Odpowiada mu to, gdyż jak sam mówi o sobie, jest człowiekiem bardzo otwartym i gotowym do współpracy. Agencje często dzielą się swoimi doświadczeniami zamieszczając w prasie ich opisy- case studies. Przemysław jest zadowolony również z atmosfery w swojej agencji. Mimo iż jest to duża agencja pracująca między innymi dla takich firm jak HBO, ludzie są pogodni i otwarci na innych z zewnątrz. Ta praca to także oprócz spełnienia zawodowego i idealistycznego daje komfort bezpieczeństwa jeśli chodzi o finanse. Jeśli lubi się to, co się robi, to ta praca jest idealna. Żegnamy się i każdy z nas życzy sobie powodzenia w sporcie.


