PR na Opolszczyźnie
Słowa kluczowe : Karina Elias, agencje wydawnicze, agencje reklamowe, Opole,
Autor: Denis Pluskota
Wywiad z Kariną Elias, właścicielką agencji wydawniczo-reklamowej K&R.

Wstąpienie Polski do Unii Europejskiej przyniosło ogromny boom inwestycyjny na wielu rynkach, takich jak choćby budowlany, transportowy etc. Nic więc dziwnego, iż dla wielu agencji wydawniczo-reklamowych rozwój gospodarki, a tym samym konsumpcji, wiąże się z z istnym nawałem pracy. Wszelkiego rodzaju firmy wydają coraz większe nakłady pieniędzy na promocję. Reklama jest przecież dźwignią handlu i na dzisiejszych rynkach egzystencja bez niej jest niemożliwa. Jeśli dana marka jest nieznana, to bez odpowiednich środków, praktycznie nigdy nie zdobędzie żadnej popularności. Jak dowodzą badania, większość odbiorców jest podatna na siłę perswazji w reklamach, stąd coraz większa ich ilość w wszelkiego rodzaju mediach, tak ogólnokrajowych, jak i lokalnych. Według Kariny Elias spojrzenie firm na własną promocję różni się od tego, gdzie dane przedsiębiorstwo się znajduje- „Tak naprawdę różnica sytuacji na rynku reklamowym w takim mieście, jak Warszawa, w porównaniu z np. Opolem ( główny ośrodek w którym operuje agencja K&R przyp.red) jest kolosalna. Wiąże się to głównie z budżetem. Z reguły im więcej pieniędzy posiada dana firma, tym większe nakłady wydaje na promocję. Na Zachodzie środki na reklamę to jedna z głównych wydatków danego przedsiębiorstwa. U nas, szczególnie w mniejszych ośrodkach miejskich, wciąż traktuje się je jak pieniądze wyrzucone w błoto. A przecież reklama jest dźwignią handlu! Np. w Niemczech, nawet jeśli sytuacja danego zakładu pogorszyła się, to praktycznie nigdy nie zmniejsza się wydatków na promocję. U nas za to jest to nagminne. Oczywiście, w dużych firmach ten model uznaje się za archaiczny, jednakże w mniejszych sytuacja ma się inaczej. A najśmieszniejszy jest fakt, iż wciąż niestety mało kto zdaje sobie sprawę z tego, iż pieniądze na reklamę można sobie odliczyć od podatku. Poza tym rynki lokalne są zamknięte, hermetyczne i w dużej mierze opierają się na znajomościach, przez co naprawdę trudno jest się w nie „wgryźć”.
Mimo to, wszelki popyt na usługi reklamowe w naszym kraju wciąż rośnie, choć jeszcze całkiem niedawno można było mówić o pewnym kryzysie-"Rzeczywiście, od ok. 2001 roku do przełomu 2003/2004 większość przedsiębiorstw mocno ograniczyła wydatki na promocję. Reklama nie jest kosztem stałym, takim jak pensje pracowników, opłaty za ZUS czy podatki, więc najłatwiej było z niej zrezygnować. A tak przecież być nie powinno, bo brak reklamy oznacza brak znajomości danej marki u ludzi, co tym samym powoduje brak sprzedaży produktu czy usług. W każdym razie dobrze, że tamten okres czasu już minął, gdyż na rynku była wówczas ogólna recesja i nawet te większe firmy PR miały problemy z utrzymaniem się.”
A przecież, niezależnie od sytuacji na rynku, agencja wydawniczo-reklamowa musi być gotowa do wszelkich zachcianek swoich klientów, nawet tych najdziwniejszych.Dobrym przykładem mogą być np. zespoły PR robiące promocję takim gigantom jak Sony czy Microsoft. Na jednym z billboardów nawoływano np. do łamania przepisów drogowych. Jak ma się to do sytuacji na opolskim rynku? "Nijak. Jak na razie nie spotkały mnie jeszcze jakieś szczególnie dziwne przypadki projektów reklam, aczkolwiek np. jeden z moich klientów, czyli Galmet, największy producent podgrzewaczy wody, co roku życzy sobie, aby na np. kalendarzach umieszczone były kobiece akty połączone z tematyką wody. Co roku trzeba też zmieniać hasło, a jako że robimy im taką promocję już od 10 lat, zasób chwytliwych haseł powoli się nam wyczerpuje. Motyw połączenia kobiety z wodą jest dobry, gdyż z reguły bojler kupuje mężczyzna, a atrakcyjna kobieta, w dodatku nago, z pewnością skusi przeciętnego faceta.
Ciekawostką jest fakt, że wiele agencji podpisuje dokument, w którym orzekają, iż nie odpowiadają za informacje podane w danym biuletynie etc. Często jest tak, iż dane przedsiębiorstwo chwali się posiadaniem czegoś, co tak naprawdę istnieje jedynie w sferze marzeń bądź planów! Więc tak naprawdę reklamuje się coś co nie istnieje."
Firma pani Kariny to obecnie największa agencja świadcząca usługi PR na całej Opolszczyźnie. Przez ponad 10 lat bytności na rynku K&R wyrobiło sobie markę i uznanie w całym regionie "Obecnie jesteśmy liderem w Opolskiem, jednakże już planujemy ekspansję na ościenne województwa. Prawdopodobnie także niebawem uda nam się otworzyć filię w stolicy, gdyż już teraz świadczymy usługi dla kilku firm z Warszawy. Nasze największe zlecenia pochodziły od takich firm, jak opolskie PZU, Commercial Union, Galmet, a także szkół wyższych- Uniwersytet Opolski, Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji w Opolu czy dla Wyższej Szkoły im. Bogdana Jańskiego z siedzibą w Warszawie.
Póki co obecna sytuacja na rynku wydaje się być obiecująca, jednak czy widać już jakieś prognostyki spowolnienia tego oszałamiającego rozwoju? Jak na razie nie ma się czym martwić. Po wejściu do UE gospodarka nabrała oszałamiającego tempa i nic nie wskazuje na to by miała jakoś szczególnie spowolnić w najbliższym czasie. Na rynku reklamowym jest prawdziwe prosperity i mi, jako właścicielce agencji wydawniczo-reklamowej, wypada się jedynie cieszyć z zaistniałej sytuacji, choć oczywiście zawsze może być lepiej.

