RedakcjaPDF.pl
Poniedziałek, 6 września 2010 roku
 
Redakcja PDF » Public relations » Trendy » Jak to się robi w Ameryce

Jak to się robi w Ameryce


Słowa kluczowe : public relations,
Autor: Urszula Bieniecka

Gerard Abramczyk jest jednym z tych, którzy przywieźli do Polski marketing polityczny. Urodził się i wychował w Stanach Zjednoczonych, gdzie przez ponad 20 lat był konsultantem politycznym. Z jego treningów korzystało wiele przedsiębiorstw biznesowych, rzeczników prasowych, ale przede wszystkim politycy aspirujący do najwyższych państwowych stanowisk. Najwięcej rozgłosu przyniosły u kampanie prezydentów Geralda Forda i Ronalna Reagana.

W 1984 roku po raz pierwszy przyjechał do Polski, a dwa lata później postanowił zamieszkać tu na stałe. Został doradcą Leszka Balcerowicza i  stworzył dla Unii Wolności taktykę, która doprowadziła do wzrostu jej popularności. Wykreował też nową tożsamość Jarosława Kalinowskiego, który bez powodzenia startował w wyborach prezydenckich. Gerard Abramczyk wychował całe pokolenie specjalistów od PR i marketingu politycznego, wykładając na wielu uczelniach.

Pomimo, że od ponad 20 lat mieszkam w Polsce, to wciąż nie wyzbyłem się amerykańskiego akcentu. Co prawda urodziłem się w Stanach Zjednoczonych i spędziłem tam całe swoje dzieciństwo, ale zawsze czułem, że moje korzenie są tutaj. Gdy wreszcie w 1984 roku przyjechałem do Polski, przekonałem się, że jest tu dla mnie miejsce. Przy okazji wielkich przemian, jakie się w Polsce kilka lat później dokonały, pojawiło się nagłe zainteresowanie moim doświadczeniem zawodowym.

W Stanach Zjednoczonych PR od bardzo dawna był nieodłączną  częścią kampanii wyborczych. Sam przeprowadziłem ich ponad 50. Każda z nich była dla mnie cenną lekcją, ale oczywiście tam, gdzie stawka jest najwyższa, tempo pracy i rosnące wymagania dają najbardziej w kość. Dlatego najwięcej nauczyłem się, prowadząc kampanię prezydentów Forda i Reagana. Te swoje doświadczenia do dziś przekazuję w różnych wykładach i szkoleniach, które mam przyjemność prowadzić.

Gdy przyjechałem do Polski, świadomość na temat PR była bardzo znikoma. Polacy po prostu nie wiedzieli, co to jest PR. Gdy zaczynałem uczyć  na ten temat, nie było jeszcze żadnych tekstów, podręczników. Dopiero po jakimś czasie politolodzy, socjolodzy zaczęli się tym interesować i tłumaczyć zagraniczne publikacje. Najtrudniej jest tutaj z rozróżnieniem pomiędzy PR a marketingiem politycznym. W Polsce wciąż jest ten problem, że uczy się marketingu, a zapomina o PR, bo brakuje rozdzielenia tych dwóch rzeczy. Gdy zostałem prezesem Polskiego Stowarzyszenia PR, starałem się to zmieniać. Marketing jest jedynie promowaniem produktu, natomiast PR ma na celu nadanie jakiejś wartości wspólnej dla kandydata i wyborcy. Trzeba wyborcę przekonać, że ta wartość jest dla niego bardzo istotna.

Jako jeden z pierwszych w Polsce, wagę PR zaczął doceniać Leszek Balcerowicz. Zaprosił mnie do współpracy przy swojej kampanii w latach 1996-97. Bardzo interesowały go nowoczesne techniki komunikacji, uczył się bardzo szybko. Był bardzo otwarty na współpracę, stosował się do moich wskazówek. Niestety w jego ówczesnej partii - Unii Wolności - takie nowe rozwiązania nie do końca spotykały się z akceptacją, wiele osób podchodziło do nich sceptycznie, dlatego nie mogliśmy zrealizować wszystkich pomysłów. Ale wykonaliśmy naprawdę dużą robotę i okazało się, że poparcie dla samego Balcerowicza osiągnęło poziom 50-60%. To był właściwie jedyny okres, kiedy cieszył się tak dużą popularnością.

Pomimo, że w Polsce wiedza na temat marketingu politycznego jest coraz większa, to wielu czołowych polityków wciąż popełnia podstawowe błędy. Praca z Amerykanami nauczyła mnie, że polityk, żeby zaistnieć i utrzymać się na scenie politycznej, musi prezentować dwie rzeczy. Ja nazywam to wizją i misją. Porównajmy na przykład Leszka Millera i Leszka Balcerowicza. Ten drugi miał pewną wizję dla polskiej gospodarki, ale nie miał misji. Miller natomiast sprecyzował swoją misję - zdobycie władzy, ale nie przedstawiał żadnej wizji, jakim sposobem to osiągnąć. To sprawiło, że żadnemu z nich nie udało się pozostać przy władzy na dłużej.

W PR wszystko zmienia się błyskawicznie. Żeby być na bieżąco i nie wypaść z obiegu, trzeba bez przerwy poszerzać swoją wiedzę, pracować nad nowymi rozwiązaniami. Praca nad kampanią wyborczą to nie tylko promowanie swojego kandydata, ale też konieczność błyskawicznego reagowania na to, co robi przeciwnik. To nie jest praca dla każdego, tutaj trzeba mieć stalowe nerwy i głowę pełną pomysłów.