Sobą być
Słowa kluczowe : dziennikarstwo,
Autor: Paweł Jeleniewski
Bartłomiej jest 22-letnim, niewysokim blondynem. Kiedy przychodzi spóźniony kwadrans do jednego z warszawskich pubów, w którym umówiliśmy się na rozmowę, ubrany jest jak zawsze w workowate jeansy i bluzę z kapturem. – „Siemano, poczekaj chwilę zamówię sobie browar, bo z tego pośpiechu zaschło mi w gardle" – mówi i zdecydowanym, energicznym krokiem idzie do baru. Wraca, siada wygodnie przy stoliku, odpala papierosa i stwierdza, że jest gotowy do wywiadu.
Mój rozmówca, przyjechał na studia z Trójmiasta, a dokładnie z Sopotu. Znam go jeszcze z czasów gimnazjum- „Od dzieciaka marzyłem, żeby zostać dziennikarzem, ale o wyborze studiów zadecydował pragmatyzm życiowy plus ciągłe jęki rodziców, że po dziennikarstwie będę zarabiał marne grosze w jakiejś mało poczytnej gazecie” - wypowiada słowa z prędkością pocisków wystrzeliwanych z kałasznikowa.- Dlatego złożyłem papiery na prawo i kiedy się dostałem nie było wyboru, musiałem wyjechać z rodzinnego miasta. - Wiesz , wiedziałem, że będę tęsknił za domem, znajomymi, familią moją, no i oczywiście za naszym ukochanym Bałtykiem ( śmiech ), ale nie skorzystać z takiej szansy to byłby grzech- tak powtarzała moja mama.” - robi pauzę, głęboko zaciąga się marlboro i kontynuuje- Teraz z perspektywy czasu trochę żałuję, bo wypadłem z obiegu, rozumiesz?- pyta- w Trójmieście czuję się trochę jak gość. Moi znajomi mają swoje życie , ja mam swoje, kiedy się widzimy brakuje czasu, żeby wszystko opowiedzieć. Na szczęście żyjemy w błogosławionym XXI wieku i jest Internet ( znowu śmiech ).” Na pytanie co robi na co dzień odpowiada, że żyje( znowu ten donośny śmiech, mam wrażenie, że kiedy to robi, śmieje się każdym centymetrem ciała) – A tak na poważnie, poza tym, że studiuję, to żeby jakoś związać koniec z końcem , pracuję w jednej z warszawskich kawiarni, natomiast w poniedziałkowe wieczory w Radiu Aktywnym( internetowe radio Politechniki Warszawskiej) wcielam się w rolę spikera. To jest to co uwielbiam, no może nie dokładnie to co robię teraz, bo moim głównym zadaniem jest przygotowanie serwisu informacyjnego, ale ogólnie radio. Bartłomiej, na antenie radia, przeprowadza również wywiady z HR managerami-„ Mów kadrowymi, nie wiem po co wszędzie ta angielska nomenklatura, „Polacy nie gęsi swój język mają” , nie?- dodaje ze śmiechem , kiedy pytam go czy sprawia mu to satysfakcję, mówi.- „Fajne jest to, że w ten sposób mogę pomóc komuś takiemu jak ja, czy ty znaleźć pracę, przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej, ale ci wszyscy moi goście są maksymalnie sztuczni, przychodzą z gotowymi odpowiedziami i często czytają je z kartki, prawie same nadęte bubki. Oni uosabiają to, co mnie przeraża, nigdy nie chciałbym stać się jednym z nich. Rozumiesz , uniformizacja stu procentowa, na szyi krawat, na lunch sushi, i wyścig szczurów pełną gębą. Słyszałeś kiedyś „ Malcziki” Kazika Staszewskiego- kiedy potwierdzam, mówi „to wiesz o co chodzi” i odpala kolejnego papierosa. Z namaszczeniem zaciąga się dymem , po czym leniwie wypuszcza kółko za kółkiem. – Bo w życiu przede wszystkim chodzi o to , żeby być prawdziwym, jeżeli coś udajesz, to kiepsko z Tobą. No ale na szczęście , jestem na jak najlepszej drodze, żeby kontakt z takowymi ludźmi ograniczyć wyłącznie do wspólnych podróży metrem.( Bartłomiej właśnie przygotowuje autorską audycję ).- Czekam na odpowiedź programowego i startuję z własnym pasmem. Nie wiem jak się będzie nazywało, na razie roboczo nazywa się –„Czarno to widzę”. Moja mama mówi, że zdejmą mnie z ramówki za rasizm, zanim wystartuję( kolejny wybuch śmiechu). Tylko widzisz treść audycji będzie wręcz czarnofilska. Chyba mogę użyć takiego słowa co ?- pyta i nie czekając na odpowiedź, kontynuuje- chcę pokazać słuchaczowi , że czarni ,muzycy mieli przeogromny , nieopisany wręcz wpływ na rozwój muzyki. Dlatego usłyszysz u mnie bluesa , jazz, funky, no i oczywiście rap i reggae. Zamierzam także czasem zagrać jakiś gospelowy kawałek. – Słuchasz czasem radia ?- Bartłomiej zadaje kolejne pytanie, przez co coraz bardziej odnoszę wrażenie, że nastąpiła nagła zmiana ról. Kiedy odpowiadam, że czasem podczas podróży samochodem, skaczę po stacjach, entuzjastycznie zrywa się z fotela i wręcz wykrzykuje :- „no właśnie, skaczesz, bo wszędzie leci ten sam szajs, ten usłyszał anioła głos, tamtą znowu rzucił chłopak, a tego boli głowa. Przecież jest tylu dobrych muzyków, a wszędzie non stop to samo g…..- załamuje ręce i wyciąga kolejnego papierosa. Na moją uwagę, że bardzo dużo pali tylko się uśmiecha- Po prostu lubię palić, porządnie się zaciągnąć i patrzeć na dym, jak powoli tańczy w świetle lampy, ale niedługo będę musiał porzucić to zajęcie, bo fajki znowu drożeją- dodaje z nieukrywanym smutkiem- Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, może znowu zacznę poważniej zajmować się sportem- kwituje. Bartłomiej w gimnazjum i liceum grał w koszykówkę , ale nie był wybitnym graczem, za to jak mówi ,miał wielkie serce do gry.- Jak już coś robisz , to angażujesz się w to w pełni albo jesteś zimny, albo gorący, broń Boże letni. No i liczy się przede wszystkim ciężka praca, ciężka praca i jeszcze raz ciężka praca.- podsumowuje, po czym spogląda na zegarek – A propos pracy to muszę już lecieć , bo się spóźnię do swojej. Bierze ostatni łyk piwa , wstaje ubiera kurtkę, mocno ściska mi dłoń na pożegnanie i tym samym pewnym, szybkim krokiem opuszcza miejsce naszego spotkania.


